Strona Główna   -  Dyskografia  -  Filmografia  -  Biografia  -  Galeria  -  Czytelnia  -  Księga Gości  -  Autorka Strony

Strona Główna   -  Dyskografia  -  Filmografia  -  Biografia  -  Galeria  -  Czytelnia  -  Księga Gości  -  Autorka Strony

 
IzaTrojanowska.ovh.org - Nieoficjalna strona artystki

"ZŁOTA KOLEKCJA - WSZYSTKO, CZEGO DZIŚ CHCĘ" (1999)Powrót do Dyskografii

Płyta ta zawiera największe przeboje wokalistki.

- okładka - spis utworów - teksty piosenek -

OKŁADKA* * *

Iza Trojanowska - Złota kolekcja Wszystko czego dziś chcę (1999)
Kliknij, aby powiększyć.

SPIS UTWORÓW* * *

"ZŁOTA KOLEKCJA - WSZYSTKO, CZEGO DZIŚ CHCĘ" [1999]
01. Tyle samo prawd, ile kłamstw
02. Wszystko, Czego Dziś Chcę
03. Pieśń O Cegle
04. Układy
05. Brylanty
06. Karmazynowa Noc
07. Nic Za Nic
08. Obce Dni
09. Obejdzie Się Bez Łez
10. Daj Boże, Daj
11. I Stało Się
12. Chcę Żyć Inaczej
13. Więcej Niż Życie
14. Nareszcie Czuję
15. Tydzień Łez
16. Na Bohaterów Popyt Minął
17. Mało Siebie Znam
18. Nic Naprawdę
19. Jestem Twoim Grzechem

TEKSTY PIOSENEK* * *

01. Tyle samo prawd, ile kłamstw

Uczę się od lat, staram się od lat,
By sprawiedliwą miarką móc odmierzyć Świat, oddzielić ziarna od plew,
Od bieli czerń, wśród tylu znaczeń
Prosty odnaleźć sens...

- Czego ty chcesz? - pytają mnie.
Masz w głowie chyba źle.
Co ci to da: prawda czy fałsz?
Jedna pozorów gra!
Co ci się śni? Pytasz czy kpisz?
Nie wygrasz na tym nic,
Nie wygrasz nic...!

Tyle samo prawd, ile kłamstw
rządzi całym światem mym.
Tyle samo prawd, ile kłamstw
kieruje nim.
Tyle samo prawd, ile kłamstw
pośród mijających dni,
Że sam diabeł nie odróżni ich...

Uczę się od lat, staram się od lat,
By wyszło mi to moje dwa razy dwa,
Próbuję raz któryś już odliczać znów,
Ułożyć na to życie sensowny wzór...

- do góry -

02. Wszystko, czego dziś chcę

Ledwo mnie znasz, tyle już masz
Planów, jakbyś wieki mnie znał!
Siedzimy tu godziny pół,
Zahaczyłeś prawie o ślub!

Wybacz proszę,
Gdy się tak uśmiecham.
Wybacz proszę,
Lecz nie na to czekam.

Wszystko, czego dziś chcę
Pamiętaj o tym
Polecieć chcę tam i z powrotem
Z ramion twych wprost
Do nieba, do nieba...

Wszystko, czego dziś chcę
Pamiętaj o tym
Dolecieć raz tam i z powrotem.
Więcej mi nic
Nie trzeba, nie trzeba...

Zapalasz się, słyszę twój szept:
Trochę starań i świat jest nasz!
Powiedzmy tak za osiem lat
Adres w bloku i mały fiat!

Nie łam głowy,
Jak ty to uzbierasz!
Wszystko hurtem
Możesz dać mi teraz!

- do góry -

03. Pieśń o cegle

Podaj cegłę, podaj ceglę!
Zbudujemy nowy dom
Na miarę naszych marzeń dom!

Deszcz ustanie, słońce wstanie!
Wzejdzie nowy plon
Za sprawą naszych serc i rąk!

Prostą mamy sprawę, jasny cel!
Wszędzie słychać nasz radosny śpiew!
Za niedługą chwilę
Dosięgniemy nawet gwiazd!
Nie zostawaj w tyle,
Jeśli nie chcesz zostać sam!

Podaj cegłę, podaj ceglę!
Zbudujemy nowy dom
Na miarę naszych marzeń dom!

Przyjdzie wiosna, wnet wyrosną
Setki nowych hut!
Wszystkiego wokół będzie w bród!

Nie ma dla nas nieprzebytych dróg!
Wiemy, kto przyjaciel a kto wróg!
Wkrótce ramionami
Opaszemy cały świat
Kto nie idzie z nami,
Maszeruje przeciw nam!

- do góry -

04. Układy

Powiedz mi, jeśli umiesz,
Dlaczego tak
Na opak życie biegnie nam
Skoro Ktoś w swym rozumie
Jak niesie wieść
Logiczny ponoć stworzył świat?

Powiedz mi, czemu co dzień
Jak z piórkiem wiatr
Tak z nami się zabawia los,
Skoro już od narodzin świadomość
I swobodny wybór dał nam Ktoś?

Za jaki grzech
Za jaki nie do odkupienia błąd
Coś sprawia, że silniejsze od nas
Wszystkich razem są układy?

Układy, układy, układy...

- do góry -

05. Brylanty

Nie lubię wielkich samochodów,
Limuzyn z eleganckich sfer,
Wykładanych dywanem schodów,
Które tłumią najmniejszy szmer,
Gdy wspinasz się po nich.

Nie lubię ważnych rezydencji
I przyjęć w nich a la fourchette,
Sekretarzy i ekscelencji,
Doskonałych od A do Zet
I sztywnych tak samo.

Brylanty, bażanty,
Smakołyki wprost do ust.
Buzery, bajery,
To cokolwiek za dużo na mój gust.

Nie lubię mężczyzn ustawionych,
Z przepustką ważną aż na top.
Jeśli już, wolę tych szalonych,
Tych, co nigdy nie mówią "stop",
Gdy kochać raz zaczną.

- do góry -

06. Karmazynowa noc

W karmazynowym dworze tysiąca sal,
Tysiąca luster
Stopionych w błysk,
Sam wielki książę
Dzisiaj wydaje bal
Dla gości,
W których nie wierzy nikt.
Falują krynoliny lekkie jak ptak,
Mankiety koszul błyszczą jak śnieg,
Nadworny kapłan daje do uczty znak
I już do biegu zrywają się

Usta, usta ciągle spragnione
Nektaru najsłodszego
Z bielutkich szyj.
Blada jak usta twarz spod zasłony,
Co tylko czeka, żeby wysunąć kły.

Korowód przeraźliwy sunie do wrót
Łakomych monstrów,
Gorszych niż bies.
Jest Nosferatu, Makbet,
Piratów stu
I Baskervillów szalony pies.
Cesarze i wodzowie podnoszą pisk,
Że także na nich przyszedł już czas.
I płyną, płyną, płyną ławą przez drzwi,
Żeby nareszcie też dopaść nas.

- do góry -

07. Nic za nic

Dziwnie jakoś tak
Uprościł nam się świat:
Wszystko się da wycenić!
Możesz śmiać się w nos losowi,
Jeśli wciąż dźwięczy Ci
Grosz w kieszeni!

Wszystko cenę ma
I wartość swoją zna
Wszystko, w co grać spróbujesz!
Najzwyklejsza rzecz,
Zwyczajny ludzki gest,
Nawet ten gest kosztuje!

Słyszysz raz po raz:

Za darmo nic!
Za darmo nie ma już nic!
Tak już jest - taki zaczął się styl!
Chcesz czy nie
Musisz zgodzić się z tym!
W każdej grze, czyś jest aktor,
Czy widz - za darmo nie ma...

Dziwnie jakoś tak
Zawęził nam się świat...
Spróbuj no nie narzekać!
Pośród mowy cyfr
Rzadko słychać w nim
Normalny głos człowieka...

- do góry -

08. Obce dni

Jednak można żyć tak, chociaż
Życia w tym nie ma prawie...
Tylko w ustach wciąż smak
Piołunowy, a w sercu - lód...
Robić, co się da
I ze wszystkich darów dnia
Wybierać zawsze mniejsze zło...
Jednak można tak żyć - wciąż
Oddychać i karmić ciało...
Bardziej istnieć niż żyć,
W zawieszeniu po prostu trwać...
Wciąż przy sobie mieć okulary
Z ciemnych szkieł, by nikt nie zajrzał
W oczu dno.

O-o! Obce dni...
O-o! Obce gry...
O-o! Obca noc...
O-o! Obcy ktoś...
O-o! Obcy sen...
O-o! Obcy lęk...
O-o! Obce drzwi...
O-o! Obce dni...

- do góry -

09. Obejdzie się bez łez

Tylko nie mów mi, że jest Ci żal
Jutrzejszych i następnych dni,
Tych wszystkich chwil,
Co miały być jak bal.

Tylko nie skarż się na podły los,
Na pecha i zły układ gwiazd,
Na szczęście, co minęło nas o włos.

Na pamięć już to znam
Nie dla mnie taki jazz!
Dramatów dosyć mam!
Obejdzie się bez łez!

Tylko nie pisz mi z odległych miast,
Że nieba tam są pełne chmur
I stoi dom,
Co przecież mógł być nasz.

- do góry -

10. Daj Boże, daj

Ludzie czegoś tam wiecznie chcą
I czegoś wciąż żądają.
Pazerniejsi na ogół są,
Im więcej posiadają.
Nie chcę tutaj przypinać łat,
Strofować czy oceniać.
Jeśli chodzi o własny świat,
Też jakieś mam życzenia.

Daj Boże, daj, póki Twoja wola,
Daj Boże, daj trochę rock'n'rolla!
Daj Boże, daj, na tę przyszłość bliską,
Daj Boże,
Daj paru nawiedzonych gitarzystów!

A poza tym już mogę żyć
Nic nie mam do dodania.
Byle było co jeść i pić
I tlen do oddychania.
Trochę więcej uśmiechów trochę,
Choć towar to z Peweksu.
Trochę mniej zabrudzonych rąk
I trochę więcej seksu.

- do góry -

11. I stało się

Stało się -
Nie będzie więcej obrazy!
Wzięło Cię -
Zapomnij, co było razem!
A szkoda, bo było dobrze nam
Jak przedtem z nikim - tak...
Jak bańka mydlana pękło w nas,
Co dojrzewało...

Lepiej nie!
Już więcej mnie nie dotykaj!
Dobrze tańcz -
To była nasza muzyka...
Poddanie bez granic - taka gra,
Coś odmieniło Cię...
Nie czaruj, przepadło, rozbij się
Na mojej duszy dnie!

Poruszyłam łzami gorzki świat,
Do którego drogi
Więcej już nie znajdziesz!
Do szampana płyną krople - tak,
Moje łzy, drogie perły trzy...

Śniły mi się łąki pełne róż...
Słodka miłość -
Wzruszająca aż do granic...
Nasze szczęście było obok tuż,
Ale teraz zatraciło sens...

Stało się!

- do góry -

12. Chcę żyć inaczej

Chcę zamieszkać na dnie morza,
Chcę nauczyć się oddychać.
Nowe światy mi pokażesz,
Wiatru szalem Cię otulę.

Wnet zanurzę się w głębinie.
Rozkosz wężem się wymyka.
Skrzydłem mewy słońce gaszę,
Naturalna to muzyka...

Zaplątani w wodorosty,
Wodne prądy, rybne sieci,
Uciekamy od szarości,
Od zastoju, "mętnych wód"...

Chcę żyć inaczej!
Tańczę, Ty płaczesz!

Ryby, raki, morskie stwory
Płyną z nami pod falami...
Poznam wnętrze Twojej duszy
W morskim raju, morskiej ciszy...

Zamieszkamy na dnie morza
I nauczę się oddychać.
Będziesz ze mną w tym ogromie,
Radość życia wróci nam!

Chcę żyć inaczej!
Tańczę, Ty płaczesz!

- do góry -

13. Więcej niż życie

Gwiżdżę na gwiazdy na niebie...
Cieplutką mamy noc.
Pod Twoim wzrokiem się mienię.
Pomarańcz puszcza sok.
Bardzo Cię kocham,
Pozostań ze mną już!

Więcej niż życie,
Głębiej niż najgłębszy nurt,
Mądrzej niż Platon,
Kocham Ciebie zimą,
Kocham Ciebie latem!

Tęsknię do Twoich dotyków,
Kiedy mi wyjdziesz z rąk.
Pościel usłana rózami
Całuje zapachem łąk!

- do góry -

14. Nareszcie czuję

Uśmiechasz się, lubię Paryż.
Szukamy w sobie uczuć, znowu świt.
To szczęście trwa, jest już rano.
A może wszystko się przyśniło,
Może nie...?

Rozpalam płomień, a więc płonę...
Znowu dobrze mi jest.

Gesty się kleją, zatapiam się...
Oczy całuję - poczułam łzę...
Szumi mi w głowie, faluje świat...
Rozmył się obraz, porwało nas...

Zabiera mnie, Twoje ciało
Nareszcie czuję,
Kocham życie - życie mnie...
To szczęście trwa, znowu rano.
Nieważne to, co było
Ważne to, co jest.

Rozpalasz płomień, a więc płonę...
Znowu dobrze mi jest.

Gesty się kleją, zatapiam się...
Oczy całuję - poczułam łzę...
Szumi mi w głowie, faluje świat...
Rozmył się obraz, porwało nas...

- do góry -

15. Tydzień łez

Siedem długich dni tygodnia
Przeszło obok mnie.
Siedem zmierzchów beznadziei
Żal mi ścisnął noc.
Siedem długich dni
Wiszących kroplą u mych rzęs.
Siedem ranków, które dotąd
Szpilką w sercu tkwią.

Siedem śniadań,
Których z nikim nie dzieliłam znów,
Popołudni przechodzonych
Głupio z kąta w kąt,
Pełnych dziwnej tej muzyki
Pękających strun,
Których dźwięki aż do dzisiaj
Wciąż mi w uszach brzmią.

Tydzień łez!
Oprócz nich
Nic już się więcej nie zdarzyło.
Oprócz łez
Niczego więcej w nim nie było.
Jeden długi w kalendarzu
Tydzień łez!

Siedem długich dni tygodnia
Napotkało mnie,
Słonych jezior przepłyniętych
Sama nie wiem jak.
Siedem długich dni,
Przez które trzeba było przejść,
Które dotąd ciemną chmurą
Powracają w snach.

- do góry -

16. Na bohaterów popyt minął

Tyle się dobra zmarnowało:
Laurowych wieńców, złotych wstęg,
Prawie gotowych piedestałów,
Na które ktoś już wspinał się.

Jednego dnia we mgle odpłynął
Nieustających igrzysk ląd.
Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.

Kompleksów żadnych już nie koi
Spikera roztańczony głos.
W kolejce z kartką w ręku stoją
Z "Bolkiem i Lolkiem", taki los.
I coraz trudniej jest dziewczynom
Sercowy z kimś popełnić błąd.

Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.
Jednego dnia we mgle odpłynął
Nieustających igrzysk ląd.
Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.
Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.

- do góry -

17. Mało siebie znam

Nie wypytuj mnie,
Kim mogłam być przedtem,
Nim znałam Ciebie.
Nie pytaj, co działo przedtem się,
Bo sama nie wiem.
Czy się śmiałam wtedy często,
Czy nudziłam?
Czy tam komuś byłam wierna,
Czy zdradziłam?
Czy w ogóle kiedykolwiek
Przedtem żyłam raz?
Nie wypytuj mnie dziś,
Jaka byłam w swe dni
I od święta.
Kiedy i jak - choćbym chciała
I tak nie pamiętam
Przypadkowych spotkań,
Twarzy roześmianych,
Nocy aż do świtu czasem przehulanych,
Wielkich barów, losów
I nieplanowanych strat.

Nie pytaj o nic - sensu w tym brak.
Nie pytaj o nic - nie powiem Ci i tak.

Mało siebie wciąż znam.
Chyba kłopot z tym mam
Nie ja jedna.
Jest na to czas,
Prawda bywa nieraz niepotrzebna.
Czasem żyje się po prostu,
Tak jak umie,
Bez pamięci wczorajszego dnia
I w tłumie.
Kiedyś może i Ty także
To zrozumiesz sam.

- do góry -

18. Nic, naprawdę

Cztery ściany, szafa, lampa, radio, stół
Prawie jak w raju.
Dwie osoby, które dawno
Swoich dróg nie pamiętają.
Słowa nic nieznaczące,
Podróże niekształcące,
Myśli fałszywych chór.
Chwile w mroku szykujące nas
Do gry przeciwko sobie.
Pory roku mijające
Jak złe sny w długiej chorobie,
Chłodem wiejące kwietnie,
Lata aż nadto letnie,
Czasu powolny wir.

Nic naprawdę,
Nic naprawdę nie ma w tym:
Popiół, wiatr i dym.

Pół-uśmiechy i pół-gesty
Zawsze gdzieś niedokończone.
Nasze ciała jak odległe wyspy dwie
Wciąż rozdzielone.
Nadzieje niedorzeczne,
Wysiłki nieskuteczne,
Zdarzeń banalnych bieg.

- do góry -

19. Jestem twoim grzechem

Jestem Twoim grzechem,
Twym sekretnym lustrem,
W którym pragniesz przejrzeć się
Co noc.
Jestem Twym oddechem,
Nieskończonym bóstwem,
W którym mieszka dobro Twe
I zło.

Codziennie chcesz więcej mnie,
Więcej mnie mieć.
Wciąż wyższy stawiasz mur.
Za krokiem w krok chciałbyś dojść,
Odnaleźć punkt,
Za którym mnie nie będzie już.
Choćbyś był jedynym
Moich snów autorem,
Choćbyś absolutną władzę miał,
Choćbyś wiedział znacznie
Wcześniej już, co teraz wolę,
Będziesz tylko cząstkę prawdy znał.

Całej nie dostaniesz mnie i tak.
Całej nie dostaniesz mnie i tak.

Jestem Twoim słowem,
Jednym i najprostszym,
W którym cała słodycz tkwi
I jad.
Jestem Twoim wrogiem,
Niewidzialnym ostrzem,
Na którego końcu drży Twój świat.

- do góry -





Stronę wykonała Klaudyna "Luna" Kopała © 2006-2009