Strona Główna   -  Dyskografia  -  Filmografia  -  Biografia  -  Galeria  -  Czytelnia  -  Księga Gości  -  Autorka Strony

Strona Główna   -  Dyskografia  -  Filmografia  -  Biografia  -  Galeria  -  Czytelnia  -  Księga Gości  -  Autorka Strony

 
IzaTrojanowska.ovh.org - Nieoficjalna strona artystki

"THE BEST - KOMU WIĘCEJ, KOMU MNIEJ" (2006)Powrót do Dyskografii

Płyta ta zawiera największe przeboje wokalistki.

- okładka - spis utworów - teksty piosenek -

OKŁADKA* * *

Iza Trojanowska - The best Komu więcej komu mniej (2006)
Kliknij, aby powiększyć.

SPIS UTWORÓW* * *

"THE BEST - KOMU WIĘCEJ, KOMU MNIEJ" [2006]
01. Nic za nic
02. I stało się
03. Pieśń o cegle [2006]
04. Independence Day
05. Wszystko, czego dziś chcę [2006]
06. Na bohaterów popyt minął
07. Karmazynowa noc (Usta, usta) [2006]
08. Brylanty
09. Nareszcie czuję
10. Put your back to it
11. Pytanie o siebie
12. Komu więcej, komu mniej
13. Więcej niż życie
14. Tydzień łez
15. Golden Soldiers
16. Jestem twoim grzechem [2006]
17. Sobie na złość
18. Tyle samo prawd, ile kłamstw [2006]
19. Liczy się tylko czas

TEKSTY PIOSENEK* * *

01. Nic za nic

Dziwnie jakoś tak
Uprościł nam się świat:
Wszystko się da wycenić!
Możesz śmiać się w nos losowi,
Jeśli wciąż dźwięczy Ci
Grosz w kieszeni!

Wszystko cenę ma
I wartość swoją zna
Wszystko, w co grać spróbujesz!
Najzwyklejsza rzecz,
Zwyczajny ludzki gest,
Nawet ten gest kosztuje!

Słyszysz raz po raz:

Za darmo nic!
Za darmo nie ma już nic!
Tak już jest - taki zaczął się styl!
Chcesz czy nie
Musisz zgodzić się z tym!
W każdej grze, czyś jest aktor,
Czy widz - za darmo nie ma...

Dziwnie jakoś tak
Zawęził nam się świat...
Spróbuj no nie narzekać!
Pośród mowy cyfr
Rzadko słychać w nim
Normalny głos człowieka...

- do góry -

02. I stało się

Stało się -
Nie będzie więcej obrazy!
Wzięło Cię -
Zapomnij, co było razem!
A szkoda, bo było dobrze nam
Jak przedtem z nikim - tak...
Jak bańka mydlana pękło w nas,
Co dojrzewało...

Lepiej nie!
Już więcej mnie nie dotykaj!
Dobrze tańcz -
To była nasza muzyka...
Poddanie bez granic - taka gra,
Coś odmieniło Cię...
Nie czaruj, przepadło, rozbij się
Na mojej duszy dnie!

Poruszyłam łzami gorzki świat,
Do którego drogi
Więcej już nie znajdziesz!
Do szampana płyną krople - tak,
Moje łzy, drogie perły trzy...

Śniły mi się łąki pełne róż...
Słodka miłość -
Wzruszająca aż do granic...
Nasze szczęście było obok tuż,
Ale teraz zatraciło sens...

Stało się!

- do góry -

03. Pieśń o cegle

Podaj cegłę, podaj ceglę!
Zbudujemy nowy dom
Na miarę naszych marzeń dom!

Deszcz ustanie, słońce wstanie!
Wzejdzie nowy plon
Za sprawą naszych serc i rąk!

Prostą mamy sprawę, jasny cel!
Wszędzie słychać nasz radosny śpiew!
Za niedługą chwilę
Dosięgniemy nawet gwiazd!
Nie zostawaj w tyle,
Jeśli nie chcesz zostać sam!

Podaj cegłę, podaj ceglę!
Zbudujemy nowy dom
Na miarę naszych marzeń dom!

Przyjdzie wiosna, wnet wyrosną
Setki nowych hut!
Wszystkiego wokół będzie w bród!

Nie ma dla nas nieprzebytych dróg!
Wiemy, kto przyjaciel a kto wróg!
Wkrótce ramionami
Opaszemy cały świat
Kto nie idzie z nami,
Maszeruje przeciw nam!

- do góry -

04. Independence Day

A declaration of the intention
To stop extension into my airspace
I'll put the flags up
And then You know
You're in a different place

But I can't stand up
And I can't sit down
'Cause a great big problem
Stopped me in my tracks
I can't relax
'Cause I haven't done a thing
And I can't do a thing
'Cause I can't relax

You've got Your habits,
I've got my customs
I'm sure.
You know it's got to be this way
No hesitation and in the future
We'll celebrate
On independence day

But I can't stand up
And I can't sit down
'Cause a great big problem
Stopped me in my tracks
I can't relax
'Cause I haven't done a thing
And I can't do a thing
'Cause I can't relax

Independence day,
Iindependence day...

Hung up the flags
Ring in the new
We should be dancing
On the city streets
I know the tune
I know the words
My mouth is open
But I can not speak

- do góry -

05. Wszystko, czego dziś chcę

Ledwo mnie znasz, tyle już masz
Planów, jakbyś wieki mnie znał!
Siedzimy tu godziny pół,
Zahaczyłeś prawie o ślub!

Wybacz proszę,
Gdy się tak uśmiecham.
Wybacz proszę,
Lecz nie na to czekam.

Wszystko, czego dziś chcę
Pamiętaj o tym
Polecieć chcę tam i z powrotem
Z ramion twych wprost
Do nieba, do nieba...

Wszystko, czego dziś chcę
Pamiętaj o tym
Dolecieć raz tam i z powrotem.
Więcej mi nic
Nie trzeba, nie trzeba...

Zapalasz się, słyszę twój szept:
Trochę starań i świat jest nasz!
Powiedzmy tak za osiem lat
Adres w bloku i mały fiat!

Nie łam głowy,
Jak ty to uzbierasz!
Wszystko hurtem
Możesz dać mi teraz!

- do góry -

06. Na bohaterów popyt minął

Tyle się dobra zmarnowało:
Laurowych wieńców, złotych wstęg,
Prawie gotowych piedestałów,
Na które ktoś już wspinał się.

Jednego dnia we mgle odpłynął
Nieustających igrzysk ląd.
Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.

Kompleksów żadnych już nie koi
Spikera roztańczony głos.
W kolejce z kartką w ręku stoją
Z "Bolkiem i Lolkiem", taki los.
I coraz trudniej jest dziewczynom
Sercowy z kimś popełnić błąd.

Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.
Jednego dnia we mgle odpłynął
Nieustających igrzysk ląd.
Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.
Na bohaterów popyt minął,
A zresztą brać ich nie ma już skąd.

- do góry -

07. Karmazynowa noc (Usta, usta)

W karmazynowym dworze tysiąca sal,
Tysiąca luster
Stopionych w błysk,
Sam wielki książę
Dzisiaj wydaje bal
Dla gości,
W których nie wierzy nikt.
Falują krynoliny lekkie jak ptak,
Mankiety koszul błyszczą jak śnieg,
Nadworny kapłan daje do uczty znak
I już do biegu zrywają się

Usta, usta ciągle spragnione
Nektaru najsłodszego
Z bielutkich szyj.
Blada jak usta twarz spod zasłony,
Co tylko czeka, żeby wysunąć kły.

Korowód przeraźliwy sunie do wrót
Łakomych monstrów,
Gorszych niż bies.
Jest Nosferatu, Makbet,
Piratów stu
I Baskervillów szalony pies.
Cesarze i wodzowie podnoszą pisk,
Że także na nich przyszedł już czas.
I płyną, płyną, płyną ławą przez drzwi,
Żeby nareszcie też dopaść nas.

- do góry -

08. Brylanty

Nie lubię wielkich samochodów,
Limuzyn z eleganckich sfer,
Wykładanych dywanem schodów,
Które tłumią najmniejszy szmer,
Gdy wspinasz się po nich.

Nie lubię ważnych rezydencji
I przyjęć w nich a la fourchette,
Sekretarzy i ekscelencji,
Doskonałych od A do Zet
I sztywnych tak samo.

Brylanty, bażanty,
Smakołyki wprost do ust.
Buzery, bajery,
To cokolwiek za dużo na mój gust.

Nie lubię mężczyzn ustawionych,
Z przepustką ważną aż na top.
Jeśli już, wolę tych szalonych,
Tych, co nigdy nie mówią "stop",
Gdy kochać raz zaczną.

- do góry -

09. Nareszcie czuję

Uśmiechasz się, lubię Paryż.
Szukamy w sobie uczuć, znowu świt.
To szczęście trwa, jest już rano.
A może wszystko się przyśniło,
Może nie...?

Rozpalam płomień, a więc płonę...
Znowu dobrze mi jest.

Gesty się kleją, zatapiam się...
Oczy całuję - poczułam łzę...
Szumi mi w głowie, faluje świat...
Rozmył się obraz, porwało nas...

Zabiera mnie, Twoje ciało
Nareszcie czuję,
Kocham życie - życie mnie...
To szczęście trwa, znowu rano.
Nieważne to, co było
Ważne to, co jest.

Rozpalasz płomień, a więc płonę...
Znowu dobrze mi jest.

Gesty się kleją, zatapiam się...
Oczy całuję - poczułam łzę...
Szumi mi w głowie, faluje świat...
Rozmył się obraz, porwało nas...

- do góry -

10. Put Your back to it

So proud looking years ahead
Working so hard
Never letting up
Persistent memories
And the moments of loneliness
Persistent memories
Let's go off all of our returns
So strong a fistfull of life
In Your own time
You will have it all

Put Your back to it,
Put Your back to it,
Put Your back to it...

In the lives
And hearts of the people
From time to time
There is a move for great change
The long night passes
And in the coming day
We wil find our courage
And our solidarity

Ty też, jak być dumnym wiesz.
Pewnie dojść gdzieś
Ciężką pracą chcesz.
Uparte myśli i te momenty,
Gdy tęsknisz wręcz...
Uparte myśli,
Gdy chcesz uciekać od czegoś,
Nie wiesz gdzie...
Jak życie w pięści Twej
Silny pęd do rewolucji miej...

Zwariowany czas,
Zwariowany czas,
Zwariowany czas...

- do góry -

11. Pytanie o siebie

Skarżysz się, że nic pewnego
Nie możesz mieć.
Pytasz mnie, co dzień:
"Dlaczego tak zmieniam się?"
Już nawet wychodzisz.
Gdy śpisz, wciąż tylko to w głowie Ci tkwi
Ta jedna myśl:

Czy to jestem ja,
Czy to jedna z moich ról?
Który z rzędu akt, w którym
Cudze kwestie przepowiadam znów?
Czy to ciągle ja, czy to inny już ktoś?
Całkiem nowa twarz,
Przed minutą wymyślony obcy głos?

Pytasz znów, czy wciąż mnie bawi
Ten wieczny cyrk.
Dobrze wiem, że masz
Już prawie dosyć tej gry.
Co z tego, że dobrze to wiem,
Gdy muszę sto razy na dzień też
Pytać się:

Czy to jestem ja,
Czy to jedna z moich ról?
Który z rzędu akt, w którym
Cudze kwestie przepowiadam znów?
Czy to ciągle ja, czy to inny już ktoś?
Całkiem nowa twarz,
Przed minutą wymyślony obcy głos?

- do góry -

12. Komu więcej, komu mniej

Rodzimy się.
W tej samej chwili gdzieś jedna z gwiazd
zakwita nagle w niebie jak pąk.
Podobno dzieje się tak:
Rodzimy się i choć dowodów
Na to wciąż brak, gdzieś ponoć
W jednej z miliona ksiąg
Już zapisane jest tam,

Komu trochę więcej,
Komu trochę mniej
Szczęsnych trafów ześle los...
Komu w pieśni serce,
Komu w ciszy złej życie
Gorzką spłynie łzą...

Rodzimy się,
By płynąć krótko w bezkresie dni,
Pytając ciągle: "Jak to z tym jest?
Czy z prądem to, czy pod prąd?"
Tak aż po kres, aż za plecami
Ostatnie drzwi ktoś zamknie,
Wreszcie powiek bieg,
By przerwać pytań tych krąg

Komu trochę więcej,
Komu trochę mniej
Szczęsnych trafów ześle los...
Komu w pieśni serce,
Komu w ciszy złej życie
Gorzką spłynie łzą...

Komu czyste ręce,
Komu zgięty grzbiet,
Komu miód, a komu garb,
Kto ma trochę więcej,
Kto ma trochę mniej
W tali tej znaczonych kart.

- do góry -

13. Więcej niż życie

Gwiżdżę na gwiazdy na niebie...
Cieplutką mamy noc.
Pod Twoim wzrokiem się mienię.
Pomarańcz puszcza sok.
Bardzo Cię kocham,
Pozostań ze mną już!

Więcej niż życie,
Głębiej niż najgłębszy nurt,
Mądrzej niż Platon,
Kocham Ciebie zimą,
Kocham Ciebie latem!

Tęsknię do Twoich dotyków,
Kiedy mi wyjdziesz z rąk.
Pościel usłana rózami
Całuje zapachem łąk!

- do góry -

14. Tydzień łez

Siedem długich dni tygodnia
Przeszło obok mnie.
Siedem zmierzchów beznadziei
Żal mi ścisnął noc.
Siedem długich dni
Wiszących kroplą u mych rzęs.
Siedem ranków, które dotąd
Szpilką w sercu tkwią.

Siedem śniadań,
Których z nikim nie dzieliłam znów,
Popołudni przechodzonych
Głupio z kąta w kąt,
Pełnych dziwnej tej muzyki
Pękających strun,
Których dźwięki aż do dzisiaj
Wciąż mi w uszach brzmią.

Tydzień łez!
Oprócz nich
Nic już się więcej nie zdarzyło.
Oprócz łez
Niczego więcej w nim nie było.
Jeden długi w kalendarzu
Tydzień łez!

Siedem długich dni tygodnia
Napotkało mnie,
Słonych jezior przepłyniętych
Sama nie wiem jak.
Siedem długich dni,
Przez które trzeba było przejść,
Które dotąd ciemną chmurą
Powracają w snach.

- do góry -

15. Golden Soldiers

Sun in my face
And I can feel it glow
Someone draw the curtains
Sometimes I'd like to smash
Those windows open
Sun in my face
And I can feel it glow

I could be so golden
Shine in the dead of night for You
I could be a criminal
Lead a life of crime for You

I could be so golden
Shine in the dead of night for You
I could be a soldier
I could go to war for You

I won't give up a good fight
With talk of passive action
And when the fist comes down
I provide the opposite reaction
I won't give up a good fight
With talk of passive action

I could be so golden
Shine in the dead of night for You
I could be a criminal
Lead a life of crime for You

I could be so golden
Shine in the dead of night for You
I could be a soldier
I could go to war for You

Pour me night and day
In equal quantity
And I will drink to those who
Sacrifice that part for me

- do góry -

16. Jestem twoim grzechem

Jestem Twoim grzechem,
Twym sekretnym lustrem,
W którym pragniesz przejrzeć się
Co noc.
Jestem Twym oddechem,
Nieskończonym bóstwem,
W którym mieszka dobro Twe
I zło.

Codziennie chcesz więcej mnie,
Więcej mnie mieć.
Wciąż wyższy stawiasz mur.
Za krokiem w krok chciałbyś dojść,
Odnaleźć punkt,
Za którym mnie nie będzie już.
Choćbyś był jedynym
Moich snów autorem,
Choćbyś absolutną władzę miał,
Choćbyś wiedział znacznie
Wcześniej już, co teraz wolę,
Będziesz tylko cząstkę prawdy znał.

Całej nie dostaniesz mnie i tak.
Całej nie dostaniesz mnie i tak.

Jestem Twoim słowem,
Jednym i najprostszym,
W którym cała słodycz tkwi
I jad.
Jestem Twoim wrogiem,
Niewidzialnym ostrzem,
Na którego końcu drży Twój świat.

- do góry -

17. Sobie na złość

Dzisiaj będzie już inaczej.
Przemyślałam to.
Dzisiaj inną mnie zobaczysz,
To już inny ktoś.
Dosyć już słodkich min, czułych scen.
Możesz być, możesz iść,
Jak tam chcesz.

Rozdałam już, co mogłam dać.
Od dziś nauczę się brać.
Gdy serce zbyt zacznie znów bić
Sto razy powiem: już dość.
Sobie na złość, sobie na złość.

Zapomij o tych dobrych czasach,
Dziś to już nie to.
Papieros w ustach, zima w głosie,
Ostry, chłodny wzrok.
Dosyć już słodkich min, czułych scen.
Możesz być, możesz iść,
Jak tam chcesz.

- do góry -

18. Tyle samo prawd, ile kłamstw

Uczę się od lat, staram się od lat,
By sprawiedliwą miarką móc odmierzyć Świat, oddzielić ziarna od plew,
Od bieli czerń, wśród tylu znaczeń
Prosty odnaleźć sens...

- Czego ty chcesz? - pytają mnie.
Masz w głowie chyba źle.
Co ci to da: prawda czy fałsz?
Jedna pozorów gra!
Co ci się śni? Pytasz czy kpisz?
Nie wygrasz na tym nic,
Nie wygrasz nic...!

Tyle samo prawd, ile kłamstw
rządzi całym światem mym.
Tyle samo prawd, ile kłamstw
kieruje nim.
Tyle samo prawd, ile kłamstw
pośród mijających dni,
Że sam diabeł nie odróżni ich...

Uczę się od lat, staram się od lat,
By wyszło mi to moje dwa razy dwa,
Próbuję raz któryś już odliczać znów,
Ułożyć na to życie sensowny wzór...

- do góry -

19. Liczy się tylko czas

Dam tobie klucze do mego świata.
Oto zegarek, to jest nasz władca
Wszystko jest bzdurą, liczy się tylko czas.
Dam ci kalendarz automatyczny,
Życia koleje wnet ci wyliczy.
Nie licz pieniędzy, liczy się tylko czas.
Ziemia Słońce obiega przez 12 miesięcy,
Miesiąc dni ma 30, czasem mniej, czasem więcej.

W każdym roku pór roku
jest od czterech do sześciu,
Od upałow do chłodów
Lub od słońca do deszczu.
Jak tobie płynie czas
Strumieniem lat i zim?
Czym mierzysz swoje dni,
Czy ich zbyt wiele masz,
Czy żyjesz w zgodzie z nim...?

Klejnoty zbledną, kwiaty powiędną,
Słowa pożółkną, w niepamięć pójdą.
Nawet mą miłość pokona kiedyś czas...
Oprócz miliona zegarów, co dokładne
Są wielce, każdy z nas
Ma swój własny, słuchaj: tak bije serce!

- do góry -





Stronę wykonała Klaudyna "Luna" Kopała © 2006-2009